Powrót
Toyota Marki CUP Zegrze Sailing Center 30.09-01.10 2006
Wyniki
Świetna impreza na zakończenie
Ostatni
dzień września to termin, który w naszym kraju położonym w sercu Europy
mówi nieubłaganie że sezon żeglarski ma się ku
końcowi. I co ciekawe zmęczone w środku
lata ilością imprez załogi nagle nabrały
nieprzepartej chęci do dalszej zabawy. Niby klasyfikacja jachtów i
sterników na 2006 rok już zamknięta, a i tak na starcie Toyota Marki
Cup zameldowało się 11 załóg "klasy upadłej".
Jest w tym na pewno wiele zasługi Piotra Sokołowskiego z Sailing
Events s.j., który ścigał się z nami przez dwa sezony zacięcie na
Toyocie, a teraz był głównym organizatorem i duszą impezy.
Zwyczajnie, niektórym się nie odmawia.
Sobotni
poranek przywitał nas na molo za Hotelem 500 słabiutkim wiatrem ze
wschodu, który znikł tak szybko jak się pojawił, co dało bardziej
zdecydowanym możliwość zjedzenia kiełbaski i popicia jej złocistym
napojem. Maruderzy zjedli tylko kiełbaskę bo beczka się skończyła, a
Leszczu nie zjadł, o zgrozo, nic.
Po
pewnym czasie coś powiało i sędzia puścił wyścig. Bezkonkurencyjny
okazał się Paweł Oskroba na Www.makowski.pl, drugi na mecie
zameldował się Michał Bułkin, nic sobie nie robiąc z
prawie zupełnego braku wiatru, ale cóż nazwa jachtu Siły Powietrzne co
czegoś zobowiązuje. Ta sama kolejność miała utrzymać się i w drugim
wyścigu, chodziły słuchy, że to przez głodnego Leszcza, który śpieszył
się na obiad. Trzeci w pierwym wyścigu był Tomek Zajączkowski na
Toyocie, w drugim niestety gdzieś zadołował.
I
tak minęła sobota na wodzie, potem była jeszcze sobota na lądzie, ja
tam nie byłem miodu nie piłem bo musiałem jechac do Warszawy, ale
słyszałem że było niekiepsko. Toyota Marki nie zawiodła.
W
niedzielę przy słabym wietrze karuzela ruszyła od nowa.
Podobnie jak w sobotę cuda się działy na wodzie ostatni
byli pierwszymi, pierwsi ostatnimi, ale na mecie niezmiennie: 1 wyścig
Oskroba, Bułkin, 2 wyścig tak samo, dopiero w trzecim wszystko się
zmieniło, kiedy to Oskroba i Bułkin gdzieś zostali bez wiatru i
spokojnie wycofali się co i tak nie zmieniło ich miejsca w klasyfikacji
końcowej. Na trzeciej pozycji natomiast, drugi wyścig w
sobotę i dwa pierwsze w niedzielę ukończyła nasza przemiła koleżanka
Basia Strzyżewska na Nissanie. W ostatnim wyścigu Basia popłynęła za
Siłami Powietrznymi i nie zauważyła że oni już nawigują do portu
! Rada nie rada wycofała się. Ostatni wyścig wygrał Tomek
Zajączkowski na Toyocie Żerań, drugi był Marek Kloska na Saabie
wykonując tym samym swój wyścig sezonu 2006.
Ciekawostką całej imprezy
było to, że ci co mają prawo spuszczać wodę, spuścili z Zalewu
Zegrzyńskiego około 40 cm tego niezbędnego do żeglowania płynu.
Skutkiem były częste stójki wykonywane przez nasze skippi, które przy
prawie zupełnym momentami braku wiatru bezszelestnie wjeżdżały na
mieliznę i udawały, że tak sobie stoją bo nie wieje. Podejżane
zaczynało być to dopiero kiedy np. genaker napełniał się lekko
zefirkiem, a łódka stała nadal. W ten sposób zadołowaliśmy na Saabie w
drugim sobotnim wyścigu i dopiero przepływający obok Paweł
Oskroba potwierdził nasze podejżenia, że stoimy na mieczu.
W normalnej imprezie zaliczanej do klasyfikacji, było
by to niezwykle stersujące. Tym razem jednak należało to do
elementów rozrywki, szkoda tylko sprzętu.
Ogólnie impreza bardzo udana,
lekka łatwa i przyjemna. W czasie wyścigów denerwowała się tylko Basia
z Nissana, ale młodość ma swoje prawa. Aha byłbym zapomniał, po
wyścigach organizator wyfasował pyszny obiad, można było po raz ostatni
w tym sezonie posiedzieć i podyskutować. Ci, którzy jadą do Berlina
będą mogli jeszcze raz.
Do przyszłego sezonu 2007
Grzegorz Jaworski (SAAB)
|