Stowarzyszenie Klasy Skippi 650 KALENDARZ IMPREZ 2003AktualnościSkippi 650GaleriaKontakt

Powrót

Puchar Prezesa PZŻ 2005
Mikołajki 06-07 08 2005r.

Wyniki


MIKOŁAJKI,  PUCHAR  PREZESA  PZŻ   CUDA(CZNIE)  NA  WODZIE

 

            Powróciliśmy na słodkie wody śródlądzia. Tym razem odwiedziliśmy urokliwe Mikołajki, którym moim zdaniem brakuje tylko jednej rzeczy – normalnego akwenu, gdzie można by robić regaty flotowe. Jezioro jest dobre na match race, a dla obserwatora najlepszy jest taras hotelu „Na skarpie”. Ciekawy to hotel, w którym to goście hotelowi noszą sobie tapczany na III piętro wąską klatka schodową, gdyż pani w recepcji jest bardzo praktyczna „Panowie, tam na górze jest ładna dwójka, jak wstawimy (wstawicie – przyp. I.K.) tapczanik, to i w czterech się wyśpicie” J. Ale miało być o regatach.

            W klasie istnieje jakaś regularność w temacie frekwencja. Już trzecia impreza na której startuje trzynaście załóg (trzykrotnie było dwanaście). Stali bywalcy nie zawiedli. W przystani, czyli u Królika trochę ciasno, ale poszło bez większych problemów.

W sobotę przeprowadzono trzy wyścigi przy zmiennym wietrze co do kierunku i siły. Startowaliśmy jako trzecia grupa łącznie z klasą Open, gdzie startowała 1 załoga (słownie: jeden) – fajnie jest się ścigać z samym sobą. Pierwsza gonka, ruszamy z boji, po prawej jedzie Z. Kania i A. Czapski. Przy samej boji startuje na lewym A. Wegner i on obejmuje prowadzenie. Wjeżdżamy w tłum, slalom trochę środkiem by potem pójść w prawo po zmianach. Na górny znak wchodzimy pierwsi, za nami www.Makowski.pl, dalej jedzie Frans Maas, T1 GSM, Toyota Żerań i BP Vanellus oraz Wojska Lądowe. Na pełnym Z. Kania nas zjeżdża, bronimy się przed Frans Maasem, który na początku drugiej halsówki poszedł w lewo i na chwile zaparkował. Na drugim pełnym trochę odrobiliśmy straty do Z. Kani, ale nie na tyle aby zagrozić „profesorowi”, który wygrywa ten wyścig. Na drugim pełnym Frans Maas poszedł w prawo pod brzeg, kłopoty z genakerem wykorzystały załogi Toyoty Żerań i Wojsk Lądowych. Jadący środkiem A. Wegner jako trzeci pędził na dolną boję i tak samo wszedł na metę. Jako czwarty metę przeciął P. Oskroba przed Czapą, Radkiem na T1 GSM, Arturem Ceranem na BP, Z. Michalskim na „Truskawie” , M. Bułkinem na Siłach Powietrznych, P. Słowikiem na Winiarach, S. Iwińskim na Saabie, P. Świacem na Garnizonie Warszawaoraz W. Sałatą na Legionowie-Wars.

            Drugi wyścig to dla nas dramat startowy. Ponownie wybieramy boję, niestety ciasno, co się ruszymy to ustępujemy drogi. Dziubiemy konsekwentnie w górę. Idealny start jak zwykle Kania, bardzo dobrze Frans Maas i to oni stanowią czołówkę tego wyścigu. Ponownie wygrywa Z. Kania, zostawiając za rufą Czapę. Na drugim pełnym idącej „Truskawie” wydała lewa i z nami walczyła o trzeci plac. Wygraliśmy z żandarmami ten pojedynek i z dołka wygrzebaliśmy się na trzecie miejsce. Za Żandarmerią Wojskową na metę wjechała Toyota Żerań oraz Siły Powietrzne. Pierwszego doła łapie A. Wegner zajmując jedenaste miejsce.

Kolejny wyścig to jeszcze większy dramat startowy, źle skalkulowany czas i wyjeżdżamy poza boję. Defilada jak się patrzy, znowu odrabiamy straty, ale na pierwszej halsówce niewiele odrobiliśmy, na drugiej udało nam się przejechać m. in. Wojska Lądowe, Winiary i T1 GSM. Dobry start miał natomiast Frans Maas, który prowadził na pierwszym górnym znaku, ale potem już prowadził Z. Kania. Obaj mają sporą przewagę (jak na tak krótką trasę) i na drugim pełnym jadą prawą stroną, my środkiem, aby w drugiej części zjazdu na dół pójść w lewo, gdzie łapiemy więcej wiatru. Byłoby nieźle lecz i Kania z Czapą też dostają więcej, wchodzą na dolny znak przed nami. Zaraz po boji idziemy w lewo, oni w prawo, ciągniemy na metę na lewym, podkładamy się i niestety zabrakło ok. 3 - 4 metrów. Naprawdę nieźle nam poszło jak na taką stratę ze startu.  Pierwsza trójka jak w drugim wyścigu. Kolejne miejsca to Winiary, T1 GSM, Toyota Żerań, Saab, Siły Powietrzne, Żandarmeria Wojskowa. Drugi dół zalicza A. Wegner, który tym samym pogrzebał szansę (jak później się okazało) nawet na pudło.

Po pierwszym dniu bezapelacyjnie prowadzi Z. Kania, my na drugim z jednym punktem przewagi nad Frans Maasem. Bardzo ciasno było między piątym a jedenastym miejscem, różnica wynosiła 5 pkt. Na niedzielę planowane były dwa wyścigi.

Wieczorkiem piwunio, szanty, tańce na …parkiecie i deszcz, który łagodnie potraktował Mikołajki, w odróżnieniu od Trójmiasta. Na koniec dnia meczyk w piłkarzyki, tenisa stołowego i grzecznie do koja.

Kolejny dzień to słoneczna pogoda, niestety to tylko było piękne. Wiatr, a właściwie jego brak a później zmienne kierunki, opóźniały start. Niestety akwen jest wąski i jak nie powieje wzdłuż, to są takie cuda(ctwa) jak w niedzielne wyścigi. Tramwajna gonka, żużel, jak kto woli, ale tak wyglądały wyścigi tego dnia. Półwiatrem na górę i tak samo na dół. Start prawie między pomostami, jedziemy na pełnym gazie, Wojska Lądowe wpadają na www.Makowski.pl , ogólny kocioł. Prowadzimy od początku do końca, naciskani trochę przez R. Żurka za sterem T1 GSM, dalej Toyota Żerań. Przed startem do tego wyścigu padały pytania do komisji, która boja jest znakiem górnym a która dolnym? Takie cudactwa. Z. Kania wydobył się z doła na czwarty plac czym zapewnił sobie zwycięstwo w tych regatach, my wygrywamy ten wyścig i zajmujemy drugie miejsce w tej imprezie. Zasadniczo nie musimy stratować w ostatnim wyścigu, ale decyzja – płyniemy. Kania odpuszcza i jedzie się pakować. Komisja przestawia trasę i puszcza wyścig. Rozluźnieni popełniamy błąd za błędem. Na początek wraz z Frans Maasem wjeżdżamy na falstart, potem walimy rufą w burtę Toyoty Żerań – Paweł Oskroba wali „bolszewka’. Wracamy na start, kręcimy kółka i w górę. Wyścig prowadzą Wojska Lądowe. To co dzieje się na trasie to kabaret. Nas górnym znaku tratwa, my i turyści patrzymy na siebie z politowaniem i bezradnością. Kto ma więcej szczęścia ten jedzie, my go niestety nie mamy. W końcu ruszamy na dolny znak (bez genakerów), na dole spotykamy Kalego na dużym okręcie, chcemy go przejechać po zewnętrznej i …. stoimy jak pomnik. W tym czasie po wewnętrznej nasi wchodzą bez problemu. Uśmiechamy się do siebie i jedziemy na slip. Jesteśmy pierwsi !!! na slipie J. Ostatni wyścig wygrywa A. Wegner na Wojskach Lądowych, drugi jest A. Ceran na BP Vanellus, trzeci R. Żurek na T1 GSM.

Kolejne zwycięstwo w regatach odnosi Z. Kania z załogą, my Marynarka Wojenna na drugim, o trzecie miejsce walczyli A. Czapski i R. Żurek, ale remis korzystniejszy dla Czapy. Piąte miejsce przypadło P. Oskrobie, szóste A. Wegnerowi. Kolejne miejsca zajęli Artur Ceran, Zbigniew Michalski, Stasiu Iwiński, Michał Bułkin, Piotr Słowik, Przemek Świąc oraz Waldek Sałata.

            Mimo, że przeprowadzono wszystkie wyścigi, to czuje się pewien niedosyt. Warunki pogodowe mocno przyczyniły się do dziwnych sytuacji na wodzie.

Zakończenie w miłej atmosferze. Niech żałują ci, którzy nie chodzą na uroczystości rozdania nagród – przepadają im fajne nagrody.

            Do końca III edycji Grand Prix klasy pozostały jeszcze trzy punktowane imprezy. W najbliższy weekend planowane regaty w Gdańsku lub jak ktoś woli to w Powidzu, kto gdzie pojedzie? Zobaczymy, my wybieramy Powidz z wielu powodów. Jeden Wam zdradzę. Jest to okazja do spędzenia miło czasu w spokoju i w sympatycznym gronie z dala od miasta, byle pogoda dopisała. W momencie jak to piszę za oknem zaczyna szaleć wiatr, a mieszkam w jednym z najwyższych miejsc w Gdyni i to na 4 piętrze. Patrzę na zatokę z okna i mam nadzieję, że w Powidzu będzie spokojniej, czego Wam i sobie życzę.

Pomyślnych wiatrów!

Irek Kamiński
Military Sailing Team



Copyright 2002 SKS 650 Strona główna | Kalendarz imprez | Aktualności | Skippi 650
Przepisy klasowe | Statut| Załogi | Galeria| Kontakt