Stowarzyszenie Klasy Skippi 650 KALENDARZ IMPREZ 2003AktualnościSkippi 650GaleriaKontakt

Powrót

Regaty na powitanie wakacji o Puchar Starosty Słupeckiego
      25-26 06 2005r. Powidz

Wyniki


REKORD FREKWENCJI

W końcu opuściliśmy Zalew Zegrzyński i spotkaliśmy się nad Jeziorem Powidzkim w rekordowej frekwencji 13 załóg (i ta 13-tka nie była wcale pechowa). Pojawiły się załogi, które ostatnio mało pływały z nami (Cyan Jerry, Sirocco, Wartabud) ale i też nie pojawili się stali bywalcy.

My w Powidzu byliśmy już od poniedziałku, gdyż mieliśmy Mistrzostwa Wojska Polskiego i Rodzajów Sił Zbrojnych w Żeglarstwie na Omegach. Zwyciężyła załoga A. Wegnera (Wojska Lądowe), drudzy my czyli Marynarka Wojenna, natomiast trzecia załoga Z. Michalskiego. Jak już wcześniej można było zauważyć pojawili się oni (Żandarmeria Wojskowa) na regatach o Puchar MPRD. W piątek po zakończeniu regat poszliśmy na trening, lecz mało wiało i szybko wróciliśmy.

Prognozy pogody nie były zbyt optymistyczne, lecz na całe szczęście pogoda dopisała. W sobotę odbyły się wszystkie cztery zaplanowane wyścigi. Trasa to jeden długi śledź. Nasza klasa startowała samodzielnie jako czwarta grupa, linia startu długa, duże znaki i brak mielizn.

Pierwszy start na czystej pozycji, jedziemy z przodu szukając wiaterku. Od startu prowadzi Z. Kania, który nie oddaje go do mety. Winiary idą w lewo i to im wydaje. Od górnego znaku to właśnie z nimi walczymy o drugie miejsce. Na dole wchodzimy razem, lecz nam udaje się wejść nad nich. Mogliśmy sobie powalczyć, gdyż mieliśmy sporą przewagę nad pozostałymi. Po kilku zwrotach udało się nam odeprzeć ataki i dojechać na drugim placu. Za nami Winiary i Frans Maas, który początkowo nie mógł się wygrzebać po starcie i mozolnie gonił czołówkę. Następnie wjeżdżają Wojska Lądowe i Saab. Nasze dwie pozostałe załogi czyli Siły Powietrzne i Żandarmeria Wojskowa kolejno na 7 i 9.

Kolejne wyścigi to dramaty na starcie. Wartabud spada na nas i stoimy jak spławiki i oczywiście odbieramy defiladę. Ponownie www.makowski.pl (dobra nazwa, zawsze korci aby wejść na tę stronkę, próbowaliście?) ma odjazd, Frans Maas tym razem ma dobry start i jedzie z przodu. Powoli odrabiamy straty, lecz jest ciężko, bo daleko do czuba. Ponownie P. Słowik wyciął bronę w lewo i znowu mu wydało. Tym razem wyścig wygrywa A. Czapski przed Z. Kanią, P. Słowikiem i nami. Kolejne miejsca to Z. Michalski na Żandarmerii Wojskowej i S. Blaszka.

Czwarty wyścig to jeszcze większy dramat. Ponownie Wartabud na spada na nas, bomem jadą po wantach, tym razem stoimy jak pomniki. Za nami stoi również M. Bułkin na Siłach Powietrznych. Mamy doła, ale staramy się odrobić straty i dziubiemy w górę. Przed nami prawie wszyscy. Zazdrosnym okiem patrzymy na chłopaków z Winiary, którzy po raz trzeci jadą w lewo i wydaje im niesamowicie. Znowu prowadzi Z. Kania i Czapa. Cały czas kogoś dochodzimy. Z dolnego znaku gonimy Wojska Lądowe, ale czujny Andrzej nie stracił czujności. Kończymy na piątym. Pierwszy Z. Kania, drugi A. Czapski, trzeci P. Słowik. Za nami na metę wjeżdżają Siły Powietrzne, Legionowo–Wars i Żandarmeria Wojskowa. Odczuwamy trochę zmęczenie, bierzemy chłodną kąpiel w krystalicznie czystej wodzie. Wieczorne Polaków rozmowy, długie regaty wymagają kondycji… J

Do czwartego wyścigu ruszamy skupieni, dobry start i wyjeżdżamy spod Frans Maas. Co niektórzy byli na falstarcie, ale komisja nie widziała… Lewa tym razem nie wydała Winiarom, P. Słowik odpuścił ten wyścig i szybciej wrócił do przystani. Nam udało się uzyskać spora przewagę nad Czapą, ale do Z. Kani też było daleko. Kania Sailig Team wygrywa ostatni wyścig tego dnia, Marynarka Wojenna druga za nami Frans Maas. Kolejne miejsca zajęły Siły Powietrzne, Żandarmerii Wojskowej, Flipper, Wojska Lądowe, Cyan Jerry, Saab, Sirocco, Legionowo-Wars i Wartabud.

Na halsówkach bardzo dobrze pływał A. Wegner, który na górny znak wchodził w czołówce, lecz niestety na pełnym tracił. Coraz lepiej pływa nasza „Truskawa” czyli Żandarmeria Wojskowa. Tym razem słabiej idzie Siłom Powietrznym, chyba wolą silniejsze wiatry.

Po pierwszym dniu zdecydowanie prowadzi Z. Kania z 5 punktami, drugi A. Czapski z 10 pkt. dalej W. Myśliwiec z 13 pkt., ale będzie odrzutka i wyjaśni się wszystko w niedzielę.

Pod wieczór spotkaliśmy się przy ognisku (bez ognia) aby porozmawiać o problemach nurtujących nasze stowarzyszenie. Priorytet to stworzenie dobrych przepisów, które będą jednoznacznie określać co można a co nie na naszych okrętach. Powołana została komisja techniczna, która ma opracować projekt przepisów klasy Skippi 650. W jej skład weszli Z. Kania, P. Adamowicz i M. Szost. Miejmy nadzieję, że się dogadają.

Wieczorkiem można było pobawić się przy muzyce na żywo, było piwo, grochówka wojskowa, grill oraz niestety ciągle trąbiący (bo to nie była gra) Kapitan Miś... Miła atmosferę, dobrą zabawę zawsze znajdowaliśmy w tym miejscu, dlatego wydaje się ciekawa propozycja abyśmy zjechali się tu na regaty o Puchar Dowódcy 33 Bazy Lotniczej w zamian za regaty w Gdańsku. Propozycja wielce kusząca, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że zawsze było super.

Na niedzielę zaplanowano jeden wyścig, ale za to długi po całym jeziorze. Wiatr odkręcił o 180 stopni, dość zmienny w sile, ale ponad 2 było. Start mieliśmy czysty, jedziemy po zmianach. Najlepszą wyłapał Z. Michalski na Żandarmerii Wojskowej i na górny znak wchodzi zaraz za rufa Z. Kani. Ale przed Marynarką Wojenną, zaraz potem Wojska Lądowe. Kolejny znak ustawiono pod Powidzem. Jedziemy w trójkę równo, za nami Frans Maas i Wojska Lądowe, Winiary, Siły Powietrzne trochę dalej. Zjazd na dolną boję, jedziemy lewą stroną, Z. Kania zwiększa przewagę, przeganiamy Żandarmerię Wojskową. Pilnujemy konkurencję z tyłu, która momentami się zbliża, ale udaje nam się zachować w miarę bezpieczną odległość. Na dolnej boji wiatr słabnie, lecz po chwili dostajemy więcej wiatru i szybko odjeżdżamy. Za nami jedzie Żandarmeria Wojskowa i Frans Maas. Lecimy po zmianach prawa stroną. Winiary szuka szukają szczęścia po lewej, ale tam nie wydaje. Prawie w połowie halsówki  Czapa łyka Żandarmerię Wojskową i wychodzi na trzecie miejsce. My powoli niwelujemy stratę do Z. Kani, ale „profesor” jest czujny i wygrywa ten wyścig i całe regaty. My kończymy ten wyścig na drugim miejscu, za nami Frans Maas, dalej Żandarmeria Wojskowa, Wojska Lądowe, Winiary i Flipper. W czasie tej długiej halsówki Wojska Lądowe odrobiły straty z genakerowego i zajęcie w tym wyścigu piątego miejsca pozwoliło im ulokować się za Winiarami. Drugie miejsce w regatach zajął A. Czapski z załogą, Wojtek Myśliwiec trzecie, a Piotr Słowik czwarte.

Regaty udane, cieszy frekwencja, rozegranie wszystkich zaplanowanych wyścigów i to że pogoda nie spłatała figla. Załoga Z. Kani w nagrodę otrzymała dwa duże fotele, padła propozycja aby zamontowali po jednym na burtę dla Zbyszka, należy mu się wygoda, prawda?
Spotkamy się za dwa tygodnie w Giżycku na „Botshow Cup”. Trochę odpoczynku nam się przyda, choć nie wszystkim będzie to dane – Czerwiec już we wtorek rusza na kolejne regaty (znowu do Brestu). Przed nami wakacje, urlopy i miejmy nadzieję, że frekwencja na regatach jeszcze bardziej wzrośnie.

Pomyślnych wiatrów.

  Irek Kamiński, Military Saling Team


Powitanie Lata w Powidzu

Miałem rację pisząc w poprzednie relacji, że w tym roku wszystko jest na opak. W ubiegłym sezonie kuło w Powidzu, że hej. Tym razem już same prognozy mówiły o czymś wręcz przeciwnym. Zapowiadane były upały i słabe wiatry. No i sprawdziły się co do joty. Na szczęście wiatru było na tyle dużo – wiało tak ok. 2 st. B - , że nie odczuwaliśmy zupełnie skwaru słonecznego. Parę osób przekonało się jednak, że nie można igrać ze słońcem. Rozochoceni chłodzącą bryzą, wystawili swoje urocze wdzięki (tutaj mówię jedynie o Pannie Zuzi z załogi Legionowo) na działanie promieni słonecznych. Efekt był łatwy do przewidzenia, a zsiadłego mleka nie było w pobliżu.

No ale miało być o regatach. Myślę jednak, że warto podkreślić przemiłą atmosferę i gościnne powitanie – jak zawsze w Powidzu. Komisja była dla naszej klasy słodka jak miód i spełniała każde nasze życzenie. Chcieliśmy startować oddzielnie – proszę bardzo, tylko po śledziu – proszę bardzo. No i było miło i przyjemnie. Nikt się nie protestował i nikt na nikogo nie krzyczał, po prostu Wersal.

W sobotę, pierwszego dnia Sędzia zapowiedział skrócona trasę już na brzegu, co wcale nie miało wielkiego znaczenia, bo jej długość w zupełności wystarczyła. W tej sytuacji udało się rozegrać aż 4 wyścigi, a z powodzeniem dałoby się odbyć pewnie jeszcze ze dwa. Nie wiem tylko czy mielibyśmy potem siłę na cokolwiek innego. A na brzegu czekały atrakcje przygotowane przez organizatorów (muzyka, grill, kolejka wąskotorowa itp.) Wiatr, jak już wcześniej wspomniałem leciutki, jeno kręcący w sposób bardzo nie przewidywalny. Przekonał się o tym już w pierwszym wyścigu Czapa, kiedy po ciężkiej walce udało mu się dojechać do mety dopiero na 4 miejscu. Już od samego początku widać było, że są to warunki, w których ciężko będzie komuś powalczyć ze Zbyszkiem. Ze swoim „nosem do wiatru”, czujnością i techniką, a wszystko to poparte coraz szybszą jazda nowej łódki, był praktycznie nie do ugryzienia. Przegrał tylko jeden wyścig, drugi z kolei, we wszystkich innych nie dając nam żadnych szans. Tak samo było i w niedzielę. Tym razem mieliśmy wyścig długodystansowy, dookoła Jeziora Powidzkiego. Wiaterek dalej lekki i strasznie kręcący. Było już trochę chłodniej, co zmierzyliśmy po ilości wypitej wody w trakcie trwania zabawy. W sobotę wypite zostały tony mineralnej, a w niedzielę prawie wszyscy dowieźli zapasy na brzeg.

A co do historii regat, to daje się zauważyć stały postęp załóg wojskowych. Wojtek Myśliwiec zepchnął z pudła Piotrusia Słowika, a tuż za nimi kolejne 3 jachty sił zbrojnych, praktycznie w bratobójczej walce. Nam przyszło walczyć z poznańską załogą Flipperów po dowództwem Sławka Blaszki dopiero o 8 lokatę. Niestety przegraliśmy.

Niemniej pomimo najsłabszego chyba wyniku w naszej karierze na Skippi wracaliśmy naprawdę zadowoleni mile spędzonym czasem na Jeziorem Powidzkim. I niech żałuje Leszek Ceran, że tam nie pojechał. To były jego warunki.

A teraz do zobaczenia za 2 tygodnie, tym razem na Boatshow Cup w Giżycku. Rozpoczynamy serię wyjazdów mazurskich z Mistrzostwami Polski jako najważniejszą imprezą sezonu.

Stanisław Iwiński




Copyright 2002 SKS 650 Strona główna | Kalendarz imprez | Aktualności | Skippi 650
Przepisy klasowe | Statut| Załogi | Galeria| Kontakt