Powrót
Regaty
„Na Powitanie Wakacji” o Puchar Starosty Słupeckiego
26-27.06.2004
Oj
przetrzepało nas troszeczkę w Powidzu. Po raz pierwszy wzięliśmy udział
w
regatach organizowanych w Wielkopolsce i myślę, że będziemy tu
przyjeżdżać co
roku. Jezioro ma kryształową wodę, gospodarze mili i gościnni, akwen
ciekawy -
ale trudny - i w ogóle było wesoło.
Ale po
kolei. W piątek zjazd gwiaździsty do Powidza, którego jeszcze niedawno
nie było
na żadnej mapie. Zameldowało się 11 załóg, w tym jedna z Berlina. A
więc
wreszcie mamy obsadę międzynarodową. Swoją drogą, jak spojrzałem na
samochód
naszego kolegi z Berlina (wysłużony Citroen BX), to lekko zwątpiłem.
Jak on tym
dojechał?. Wieczorem zajęcia w grupach i oczywiście oglądanie meczów w
TV.
Sobota.
Prognoza mówi o wietrze 2 do 6 i rzeczywiście chodzą „kopy” spod
czarnych
chmurek. Ścigamy się po trochę dziwnej trasie: najpierw trapez, a potem
2
śledzie. Długie połówki bez genakerów wykończają nas fizycznie, ale w
końcu
docieramy do porządnych kursów pełnych. Różnice niezbyt duże, ale wieje
coraz
silniej i zaczynają się kłopoty. Prowadzi Frans Maas przed Flipperem i
niżej
relacjonującym na Rextonie. Na pierwszym kursie genakerowym kuje już
porządnie.
Andrzeja Czapskiego stawia do wiatru, przynajmniej wybronił się przed
wywrotką.
Kłopoty ma również Sławek Blaszka. W tej sytuacji odjeżdżamy jak
motorówka i
bez kłopotów docieramy pierwsi do mety. Drugi Frans Maas, trzeci
Flipper.
Doskonale żeglują pozostałe załogi poznańskie Jurka Wojtery (4) i Lecha
Przybylskiego (5). W „Winiarach 5 Minut” nie wytrzymuje likaszpara i
wywiewa
całego grota. Jeszcze Zorro traci jarzmo sterowe i to na razie
wszystkie
straty.
Drugi
wyścig i zaczyna być coraz bardziej dramatycznie. Jak się później
dowiedzieliśmy wiało w porywach do 8!! Jedzie się coraz trudniej. Na
czele
znowu Frans Maas, za nim Flipper i Rexton. Na pierwszym śledziu jeszcze
jedziemy na genakerach, z wyjątkiem Sławka Blaszki, ale nie wiele się
zmienia.
Trochę zmniejszamy różnicę, ale tracimy ją przy zrzucaniu. Na szczęście
odległości
są nie duże. Na drugi pełnym rozpoczyna się walka o życie. Tylko my
stawiamy
genakera, niestety na własną zgubę. Pazerność nie popłaca. Chwila
nieuwagi przy
rufie i po drugiej próbie przerzucenia bomu wszyscy (włącznie z
jachtem)
lądujemy w wodzie. A podobno ona jest nie wywrotna?!.
I tak
skończyła się dla nas walka. Wygrywa Frans Maas przed Flipperem i
rewelacyjnym
Sirocco (Lech Przybylski). Tym razem straty są większe. BP Visco
„stranduje”,
zresztą Legionowo również. Drobne uszkodzenia zaliczają również
pozostali.
Sędzia Główny wysyła wszystkich do domu. Na dzisiaj koniec. Wieczorem
szanty,
wspólna zabawa i bardzo wesoło przy opowiadaniu sobie właśnie
przeżytych
przygód.
W
niedzielę zaplanowane 2 wyścigi, ale nie wszyscy widać przeczytali
komunikaty -
przynajmniej ja przyznaję się do tego bez bicia - trasa została
skrócona o
jednego śledzia. Ten dzień można śmiało nazwać „Dniem Słowika”. W
pierwszym
niedzielnym wyścigu Piotrek prowadzi, ale musi w końcu uznać wyższość
Andrzeja
Czapskiego. W ten sposób Frans Maas może już nie startować, co
skwapliwie
wykorzystuje i jedzie się spakować w spokoju przed wszystkimi.
My,
niestety, w ferworze walki z załogą Flippera nie wiemy o skróceniu i
zostajemy
objechani na mecie, gdyż spokojnie jedziemy dalej i robimy dodatkowe
okrążenie.
Cóż „ślepa babka w karty nie gra”, ostatni wyścig rozstrzygnie o
pozostałych
miejscach na pudle. Znowu doskonale żegluje Piotrek i nie daje nam
szans. Drugi
Flipper i trzeci my, czyli Rexton. Dzień pozbawiony ciekawszych
zdarzeń, no
może z wyjątkiem udanego wpłynięcia BP Visco na mieliznę. Pięknie
zakotwiczyli,
ale udało im się zejść o własnych siłach i nawet dopłynąć na 4 miejscu.
Po
południu zakończenie i pożegnanie miłych gospodarzy.
Dla nas,
niestety okazało się, że straty są większe niż myśleliśmy. Maszt musi
zostać
wymieniony. W ferworze walki z żywiołem nie zauważyliśmy, że okucie
salingów
zostało wyrwane z masztu. Aż strach pomyśleć co mogło się stać, gdyby w
niedzielę wiało tak jak w sobotę. Brrr! Leszek Ceran również musi
jechać do
stoczni. Po „zaatakowaniu” mielizny, nie wytrzymała skrzynka mieczowa.
Prace
bosmańskie czeka też parę innych załóg. No cóż, bywa i tak.
W końcu
mamy to wpisane w uprawianie tej pięknej dyscypliny.
Staś Iwiński (Rexton)
| WYNIKI |
| Regat „Na
Powitanie Wakacji” o Puchar Starosty Słupeckiego 26-27.06.2004 r.,
j. Powidz, Przybrodzin |
| lp |
nazwisko i imię
sternika |
nr rejestracyjny |
nazwa |
punktacja w wyścigu
nr: |
punkty |
| |
|
|
|
I |
II |
III |
IV |
razem |
| 1 |
CZAPSKI Andrzej |
POL 7733 |
Frans Maas |
2 |
1 |
1 |
12* |
4 |
| 2 |
SŁOWIK Piotr |
POL 5547 |
Winiary |
12* |
4 |
2 |
1 |
7 |
| 3 |
BLASZKA Sławomir |
POL 5520 |
Flipper |
3 |
2 |
4* |
2 |
7 |
| 4 |
IWIŃSKI Stanisław |
POL 8822 |
REXTON |
1 |
7* |
5 |
3 |
9 |
| 5 |
CERAN Artur |
POL 5524 |
BP Visco |
7 |
12* |
3 |
4 |
14 |
| 6 |
PRZYBYLSKI Lech |
POL 4556 |
Sirocco |
5 |
3 |
9* |
8 |
16 |
| 7 |
WOJTERA Jerzy |
POL 5646 |
Cyan Jerry |
4 |
12* |
7 |
5 |
16 |
| 8 |
KRAMKER Rainer |
GER 10 |
INTER YACHT OST |
6* |
6 |
6 |
6 |
18 |
| 9 |
KAPLER Rafał |
POL 5546 |
Era SIEMENS |
8 |
5 |
10* |
9 |
22 |
| 10 |
SAŁATA Waldemar |
POL 5523 |
Legionowo |
9* |
8 |
8 |
7 |
23 |
| 11 |
DĄBROWSKI Zdzisław |
POL 5522 |
Zorro |
12* |
12 |
12 |
12 |
36 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
OCS,DSQ,DNF,DNS
,DNC,RAF-12 pkt |
|
|
|
|
|
|
|
* wyścig nie liczony do
końcowej klasyfikacji |
|
|
|
|
|
|
|