Stowarzyszenie Klasy Skippi 650 KALENDARZ IMPREZ 2003AktualnościSkippi 650GaleriaKontakt

Powrót


Regaty „Na Powitanie Wakacji” o Puchar Starosty Słupeckiego 26-27.06.2004

Oj przetrzepało nas troszeczkę w Powidzu. Po raz pierwszy wzięliśmy udział w regatach organizowanych w Wielkopolsce i myślę, że będziemy tu przyjeżdżać co roku. Jezioro ma kryształową wodę, gospodarze mili i gościnni, akwen ciekawy - ale trudny - i w ogóle było wesoło.

Ale po kolei. W piątek zjazd gwiaździsty do Powidza, którego jeszcze niedawno nie było na żadnej mapie. Zameldowało się 11 załóg, w tym jedna z Berlina. A więc wreszcie mamy obsadę międzynarodową. Swoją drogą, jak spojrzałem na samochód naszego kolegi z Berlina (wysłużony Citroen BX), to lekko zwątpiłem. Jak on tym dojechał?. Wieczorem zajęcia w grupach i oczywiście oglądanie meczów w TV.

Sobota. Prognoza mówi o wietrze 2 do 6 i rzeczywiście chodzą „kopy” spod czarnych chmurek. Ścigamy się po trochę dziwnej trasie: najpierw trapez, a potem 2 śledzie. Długie połówki bez genakerów wykończają nas fizycznie, ale w końcu docieramy do porządnych kursów pełnych. Różnice niezbyt duże, ale wieje coraz silniej i zaczynają się kłopoty. Prowadzi Frans Maas przed Flipperem i niżej relacjonującym na Rextonie. Na pierwszym kursie genakerowym kuje już porządnie. Andrzeja Czapskiego stawia do wiatru, przynajmniej wybronił się przed wywrotką. Kłopoty ma również Sławek Blaszka. W tej sytuacji odjeżdżamy jak motorówka i bez kłopotów docieramy pierwsi do mety. Drugi Frans Maas, trzeci Flipper. Doskonale żeglują pozostałe załogi poznańskie Jurka Wojtery (4) i Lecha Przybylskiego (5). W „Winiarach 5 Minut” nie wytrzymuje likaszpara i wywiewa całego grota. Jeszcze Zorro traci jarzmo sterowe i to na razie wszystkie straty.

Drugi wyścig i zaczyna być coraz bardziej dramatycznie. Jak się później dowiedzieliśmy wiało w porywach do 8!! Jedzie się coraz trudniej. Na czele znowu Frans Maas, za nim Flipper i Rexton. Na pierwszym śledziu jeszcze jedziemy na genakerach, z wyjątkiem Sławka Blaszki, ale nie wiele się zmienia. Trochę zmniejszamy różnicę, ale tracimy ją przy zrzucaniu. Na szczęście odległości są nie duże. Na drugi pełnym rozpoczyna się walka o życie. Tylko my stawiamy genakera, niestety na własną zgubę. Pazerność nie popłaca. Chwila nieuwagi przy rufie i po drugiej próbie przerzucenia bomu wszyscy (włącznie z jachtem) lądujemy w wodzie. A podobno ona jest nie wywrotna?!.

I tak skończyła się dla nas walka. Wygrywa Frans Maas przed Flipperem i rewelacyjnym Sirocco (Lech Przybylski). Tym razem straty są większe. BP Visco „stranduje”, zresztą Legionowo również. Drobne uszkodzenia zaliczają również pozostali. Sędzia Główny wysyła wszystkich do domu. Na dzisiaj koniec. Wieczorem szanty, wspólna zabawa i bardzo wesoło przy opowiadaniu sobie właśnie przeżytych przygód.

W niedzielę zaplanowane 2 wyścigi, ale nie wszyscy widać przeczytali komunikaty - przynajmniej ja przyznaję się do tego bez bicia - trasa została skrócona o jednego śledzia. Ten dzień można śmiało nazwać „Dniem Słowika”. W pierwszym niedzielnym wyścigu Piotrek prowadzi, ale musi w końcu uznać wyższość Andrzeja Czapskiego. W ten sposób Frans Maas może już nie startować, co skwapliwie wykorzystuje i jedzie się spakować w spokoju przed wszystkimi.

My, niestety, w ferworze walki z załogą Flippera nie wiemy o skróceniu i zostajemy objechani na mecie, gdyż spokojnie jedziemy dalej i robimy dodatkowe okrążenie. Cóż „ślepa babka w karty nie gra”, ostatni wyścig rozstrzygnie o pozostałych miejscach na pudle. Znowu doskonale żegluje Piotrek i nie daje nam szans. Drugi Flipper i trzeci my, czyli Rexton. Dzień pozbawiony ciekawszych zdarzeń, no może z wyjątkiem udanego wpłynięcia BP Visco na mieliznę. Pięknie zakotwiczyli, ale udało im się zejść o własnych siłach i nawet dopłynąć na 4 miejscu. Po południu zakończenie i pożegnanie miłych gospodarzy.

Dla nas, niestety okazało się, że straty są większe niż myśleliśmy. Maszt musi zostać wymieniony. W ferworze walki z żywiołem nie zauważyliśmy, że okucie salingów zostało wyrwane z masztu. Aż strach pomyśleć co mogło się stać, gdyby w niedzielę wiało tak jak w sobotę. Brrr! Leszek Ceran również musi jechać do stoczni. Po „zaatakowaniu” mielizny, nie wytrzymała skrzynka mieczowa. Prace bosmańskie czeka też parę innych załóg. No cóż, bywa i tak.

W końcu mamy to wpisane w uprawianie tej pięknej dyscypliny.

Staś Iwiński (Rexton)

WYNIKI
Regat „Na Powitanie Wakacji” o Puchar Starosty Słupeckiego 26-27.06.2004 r., j. Powidz, Przybrodzin
lp nazwisko i imię sternika nr rejestracyjny nazwa punktacja w  wyścigu  nr: punkty
        I II III IV razem
1 CZAPSKI Andrzej POL 7733 Frans Maas 2 1 1 12* 4
2 SŁOWIK Piotr POL 5547 Winiary 12* 4 2 1 7
3 BLASZKA Sławomir POL 5520 Flipper 3 2 4* 2 7
4 IWIŃSKI Stanisław POL 8822 REXTON 1 7* 5 3 9
5 CERAN Artur POL 5524 BP Visco 7 12* 3 4 14
6 PRZYBYLSKI Lech POL 4556 Sirocco 5 3 9* 8 16
7 WOJTERA Jerzy POL 5646 Cyan Jerry 4 12* 7 5 16
8 KRAMKER Rainer GER 10 INTER YACHT OST 6* 6 6 6 18
9 KAPLER Rafał POL 5546 Era SIEMENS 8 5 10* 9 22
10 SAŁATA Waldemar POL 5523 Legionowo 9* 8 8 7 23
11 DĄBROWSKI Zdzisław POL 5522 Zorro 12* 12 12 12 36










OCS,DSQ,DNF,DNS ,DNC,RAF-12 pkt






* wyścig nie liczony do końcowej klasyfikacji









Copyright 2002 SKS 650 Strona główna | Kalendarz imprez | Aktualności | Skippi 650
Przepisy klasowe | Statut| Załogi | Galeria| Kontakt