Powrót
Puchar Dowódcy 33 Bazylotniczej w Powidzu
Powidz 14-15 08 2005r.
Wyniki
Puchar
Dowódcy 33 Bazy Lotniczej w Powidzu – dobre regaty w miłym gronie.
Spotkaliśmy się drugi raz w tym
sezonie nad jeziorem Powidzkim. Już od pięciu lat regularnie uczestniczymy w
regatach organizowanych przez 33 Bazę Lotniczą. Pamiętam nasze pierwsze regaty,
jeszcze w klasie 730 na naszym Astrolabium, zawsze było wesoło i miło. Tak też
i było tym razem. Niestety frekwencja w naszej klasie zawiodła, startowaliśmy
tylko w pięć okrętów (cały Military Sailing Team). Poza nami startowały m.in.
klasy: 730, Omega, Open, Optymist oraz klasy turystyczne. Pogoda początkowo nie
rozpieszczała nas. Zamiast treningu na wodzie, mieliśmy trening przy stole
bilardowym. Sobota była deszczowa i zimna. Całe szczęście już w niedzielę
ociepliło się i regaty odbyły się przy słonecznej pogodzie. Zaplanowano sześć
wyścigów (cztery w sobotę i dwa w niedzielę). Startowaliśmy wspólnie z klasą
730 jako pierwsza grupa startowa. Trasa trójkąt – śledź, z dolną boją ustawioną
dla widowni, licznie zgromadzonej na brzegu.
Pierwszy
wyścig, przy wietrze do 2 °B, długa linia startu, jedziemy bliżej boji.
Początkowo prowadzi Andrzej na Wojskach Lądowych, lecz górny znak jest nasz i
prowadzimy. Powiększamy przewagę, zasadniczo wszystko pod kontrolą. W drodze na
dolny znak nastąpiło coś co potrafi doprowadzić do szewskiej pasji każdego.
Wszyscy którzy płynęli za nami w krótkim czasie dojechali nas na szkwale, a
właściwie przejechali, kiedy my staliśmy jak spławiki. Tak jak bywa czasem
flauta wyrównawcza, teraz zacznie funkcjonować jeszcze szkwał wyrównawczy.
Straty zaczęliśmy mozolnie odrabiać. Daliśmy z siebie wszystko, ale niestety
nie udało się dogonić Andrzeja Wegnera z załogą, który do końca nas pilnował.
Marynarka Wojenna na drugim, trzecia „Truskawa”, czwarty Garnizon Warszawa oraz
Siły Powietrzne. Drugi wyścig to powtórka z pierwszego, dokładnie w tym samym
miejscu cała grupa dojechała do nas, lecz tym razem najlepiej wykorzystał
Michał Bułkin na Siłach Powietrznych i zwyciężył w tym wyścigu, my ponownie na
drugim. Miedzy wyścigami musieliśmy długo czekać, gdyż kiedy kończyliśmy
wyścig, pozostali byli na trasie. Kolejne biegi to nasze prowadzenie od
początku do końca. Zwycięstwa w dwóch wyścigach dało nam pierwsze miejsce po
pierwszym dniu, o drugie miejsce toczyła się walka miedzy Siłami Powietrznymi a
Wojskami Lądowymi. W ostatnim wyścigu Andrzej miał falstart, i dopiero po
przepłynięciu około 50 metrów wrócił się na start, po czym
wyciął wuja Brona w lewo i odrabiał starty.
Przez te
parę dni mieszkaliśmy u Rybackich, którzy gościli nas w ośrodku Nowy Kormoran,
gdzie specjalnie dla nas zlikwidowano stary pomost i postawiono nowy. Prace na
terenie ośrodka posuwają się szybko i już niedługo będzie zapewne nie do
poznania. Każdego wieczoru szaleliśmy na parkiecie przy muzyce, która
powodowała, że nogi same rwały się do tańca.
W
niedzielę miały odbyć się dwa wyścigi, lecz podjęto decyzję, ze odbędzie się jeden
dłuższy. Od początku jedziemy w czubie, bardzo dobry start ma Przemek na
Garnizonie, Wojska Lądowe i Siły Powietrzne pilnują się, Żandarmeria Wojskowa
blisko nas. Jesteśmy pierwsi na każdej boji i pierwsi na mecie. Przemek spada
na ostatnie miejsce i tak samo w całych regatach. Drugie miejsce na podium
zajmują Wojska Lądowe, trzecie Siły Powietrzne. Tuż za podium Żandarmeria
Wojskowa.
Zakończenie
z pompą i licznymi nagrodami, były upominki dla każdego. Firma Meble Rybaccy
ufundowali nagrody w postaci mebli, zegarków, itp. Każdy uczestnik dostał piłkę.
Nasza załoga – Marynarka Wojenna – otrzymała jeszcze dodatkowy puchar dla
najlepszej załogi wojskowej. Z opinii uczestników wiem, że wszyscy wyjechali
zadowoleni i zapowiadają się na przyszły rok. My, w związku z nieobecnością
innych załóg, mieliśmy preludium do zbliżających się Mistrzostw Wojska
Polskiego w klasie Skippi 650, które to odbędą się w Wałczu za tydzień. Będzie
startowało sześć załóg, które na początku września w Węgorzewie uczestniczyć
będzie w Wojskowych Mistrzostwach Europy w żeglarstwie. Zabieramy tam również
nasze Skippi, które chcemy zaprezentować znajomym z europejskich armii. Do
zobaczeniu w Zegrzu, tam zapraszamy wszystkich na ostatnią punktowaną imprezę –
Puchar Szefa Sztabu WP.
Pomyślnych
wiatrów!
Irek
Kamiński
Military Sailing
Team
|