Powrót
Puchar MPRD
18-19 06 2005r. Nieporęt
Wyniki
Puchar
MPRD
Zaledwie 2
tygodnie upłynęły od ostatniego startu w Pucharze Spójni i ponownie zawitaliśmy
na Zalew Zegrzyński. Co poniektórzy odgrażali się, że potrenuję i teraz
wszystkim pokarzą. Nie wiem jak Ci inni, bo nam nic z tego nie wyszło. Znowu z
marszu pomknęliśmy nad warszawskie morze, a tu wali jak w przysłowiowym
kieleckim (choć koledzy z Kielc twierdzą, że Ci co tak mówią to wcale nie
wiedzą jak potrafi u nich kuć). Nie wnikając w szczegóły oczekiwaliśmy na
wyścigi, co pewien czas mierząc siłę wiatru. Generalnie wiało równe 6, ale w
niektórych szkwałach zanotowaliśmy nawet 8. W tej sytuacji Sędzia Główny podjął
jedyną słuszną decyzję oczekiwania na słabszy wiatr. No i rzeczywiście ok. 17
zesłabło na tyle, że udało się rozegrać jeden wyścig. Wyścig bez specjalnej
historii. Wygrał Czapa, drugi Zbyszek i do tego już się przyzwyczailiśmy.
Ozdoba na wodzie była natomiast nowa jednostka naszych sił zbrojnych. Tym razem
załogę wystawiła Żandarmeria Wojskowa w pięknych barwach soczystej czerwieni.
No i bardzo dobrze, porządek musi być i od tego jest Żandarmeria. Oczywiście
żartuję, chłopaki na razie bez błysku, ale jak potrenują, a z tego co wiemy
całe nasze siły zbrojne szlifują formę, szybko włącza się do walki. Oj robi się
coraz ciaśniej w tej naszej pięknej klasie. Sam to odczuwam na własnej skórze.
W niedzielę wiatru było w sam raz, co nie znaczy, że słabo. Przekonał się
Wojtek Myśliwiec, który w pierwszym biegu wstąpił do nieformalnego klubu
(jakiego, domyślcie się wszyscy). Ten pierwszy wyścig był dla odmiany dla nas
jaskółką nadziei, ale niestety tylko nią pozostał. Z przodu trwała walka Czapy
ze Zbyszkiem i gdy już wydawało się, że zakończy się kolejnym zwycięstwem
Andrzeja, skuteczny finisz Zbyszka w ostatnich dwóch wyścigach spowodował, że
to on właśnie zwyciężył. Przy równej ilości punktów miał lepsze miejsca. Na
pudło po raz kolejny załapała się „Altówka” czyli Piotruś Słowik. Wojtek
Myśliwiec jako najlepszy wojak tym razem 4, choć na pewno zaważyła na tym wyniku
wpadka w porannym niedzielnym wyścigu. Na starcie stanęła stawka, praktycznie
12 łódek, choć zgłoszonych było o jedną więcej. Niestety kolega „Ryba” zgłosił
awarię i nie wystartował w żadnym wyścigu.
Wrażenia?
Wszystko w tym roku idzie odwrotnie jak w poprzednim sezonie. Tam, gdzie
powinno wiać jest flauta (Włocławek), a tam gdzie zawsze było spokojnie
(Spójnia, MPRD) tym razem powiało solidnie. W następnym tygodniu jedziemy do
Powidza. Ciekawe co los zgotuje nam w Wielkopolsce tym razem, bo w ubiegłym roku
przeżyliśmy niezłą walkę o życie (wiemy to z własnego doświadczenia). I chodzi
nie tylko o wiatr, którego było w nadmiarze, ale i liczne przygody z
mieliznami.
Stanisław Iwiński
|