Stowarzyszenie Klasy Skippi 650 KALENDARZ IMPREZ 2003AktualnościSkippi 650GaleriaKontakt

Powrót

Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych 2005
21-24 07 2005r. Giżycko

Wyniki


Rekord w Giżycku

W Mistrzostwach Polski w Giżycku nie zabrakło praktycznie nikogo, no może kolegi Kremkowa z Niemiec. W czwartkowe popołudnie 17 załóg rozpoczęło batalię w najważniejszej imprezie sezonu. Na wodzie nowa (kolejna) załoga wojskowa – w barwach Garnizonu Warszawskiego na bijącym w oczy zielonym kadłubie wystartował Piotr Adamowicz. Mógł się namacalnie przekonać, że nie tak łatwo wygrywać w naszej klasie. W zapowiedziach za faworytów uważani byli oczywiście najlepsi w tym sezonie Zbyszek Kania i Andrzej Czapski. Wojsko liczyło na swojego faworyta czyli Wojtka Myśliwca. W końcu to jego matecznik.

Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami. Wiaterek umiarkowany, dookoła krążyły ciemne chmury burzowe, 17 załóg się ścigało, a wygrał Zbyszek Kania. Czapa drugi a trzeci Sławek Blaszka. Po wyścigu Wojtek Myśliwiec długo trenował na wodzie co zresztą skrzętnie wykorzystaliśmy i my na Saabie. Nie byliśmy zadowolenie z naszej jazdy i próbowaliśmy coś zrobić ze sprzętem.

Pierwsze koty za płoty, jak mówią. Wszystko miało zacząć się na dobre w piątek, na który zapowiedziane zostały 4 wyścigi. Prognozy mówiły o silnym wietrze, więc niektórzy mieli miny nietęgie (tylko Ci co nie lubią takich wyzwań).

Pierwszy piątkowy wyścig to jednak klasa Czapy. Nie dał szans nam wszystkim i pokazał, że w tych warunkach będzie trudny do pokonania. Dalej Zbyszek i Wojtek. Sławek tym razem zalicza wpadkę i przypływa dopiero 12

Wiało równo 4 do 5 i gdy wydawało się, że wszystko pójdzie zgodnie z rozkładem jazdy, sędzia główny przerwał wyścigi i wszyscy spłynęliśmy do portu. Podobno szła jakaś nawałnica od Orzysza i groził nam co najmniej „biały szkwał”. Burza na szczęście poszła bokiem i po kilku godzinach wróciliśmy na wodę.

Wiatru było dalej wystarczająco dużo na kilka imprez. Po przerwie znowu Zbyszek ucieka i wygrywa przed Wojtkiem i Radkiem Żurkiem. Andrzej tym razem czwarty. My zaliczamy - po raz pierwszy - pęk wodorostów na którymś z kursów i klnąc na czym świat stoi ledwo dowlekamy się do mety. A na naszym niefarcie korzysta Piotruś Słowik, a wspominam o tym bo będzie nas prześladował w tych regatach właśnie w takich sytuacjach. Okazało się później, że miała to być zemsta na regaty w Mikołajkach w ubiegłym sezonie. Może niektórzy pamiętają jak udało nam się rzutem na taśmę w ostatnim wyścigu wyprzedzić „Altówkę” o 10 centymetrów. Ale wróćmy do Giżycka. Kolejny wyścig i kuje już zupełnie zdrowo. Znowu wygrywa Czapa przed Zbyszkiem i Wojtkiem. Tym razem wpadka Pawła Oskroby i znowu Sławka Blaszki. I oni wpadli na pływające elementy natury i nie byli w stanie płynąć do przodu. Niestety akwen niegociński ma tę ciekawostkę, że obfituje w liczne pływające wodorosty. Przygód na wodzie było więcej, a dla niektórych nawet dosyć dramatycznych. Najpierw wywrotkę zalicza Juras Wojtera, ale radzi sobie bardzo szybko. Aż miło było patrzeć na zwinną załogę skaczącą po kadłubie. Potem to samo przytrafia się Rybie. Ale jego przygoda z wodami mazurskimi kończy się trochę gorzej. Łódka odwraca się do góry wentylem i wbija masztem w dno. Akcja ratunkowa trwała do późnych godzin, ale na szczęście nic się nie przytrafiło ani załodze ani samemu jachtowi. Ryba zasłużył zresztą na pochwałę. Niezrażony wodną przygodą stawił się nazajutrz na starcie. Miał jedynie od żony zakaz używania genakera.

W sobotę do silnego wiatru dołożył się lejący deszcz i mieliśmy „prawdziwą żeglarska pogodę”. Jedynie na wodzie niewiele się zmieniło. Pierwszy sobotni wygrywa znowu Zbyszek, kolejny znowu on i gdy wydawało się robić trochę nudno, inni włączyli się do walki. Wojtek Myśliwiec wyraźnie nie czuł się dobrze tego dnia. Zalicza 6, 11 i 15! Miejsce. Pamiętajmy jednak o wodorostach. Czujnie pływają Radek, Paweł i Piotruś Słowik, na zmianę przychodząc na czołowych pozycjach. Czapa najpierw jest 5 potem 2 i wreszcie w ostatnim tego dnia skutecznie uwikłał się w wodorosty i ledwo jadąc dociera na 11 pozycji. Trzeci wyścig piątkowy to zresztą jedyna globalna porażka faworytów. Wygrywa Paweł przed Zbyszkiem Michalskim czyli Żandarmerią, Altówką i nami. Muszę jednak dodać, że mieliśmy wyjątkowego pecha. Gdy wydawało się na drugiej halsówce, że wejdziemy pierwsi na boję, urwała się górna remizka foka i skończyły się nadzieje. Najpierw załamani chcieliśmy zawrócić do portu, ale ponieważ było blisko do kursu genakerowego zdecydowaliśmy się płynąć. Na pełnym, pędząc jak motorówka, nadganialiśmy straty i przemknęliśmy obok Piotrusia Słowika jak pociąg ekspresowy. Potem jednak była ostatnia halsówce i tuż przed metą Winiary wyprzedziły nas spychając o jedną pozycję, zresztą jak się okazało był to nasz najlepszy wynik. O ironio bez foka. Był to również nasz trzeci niefart w tych regatach i po raz trzeci skorzystał na tym Piotruś Słowik. Wcześniej zaliczyliśmy po raz drugi wodorosty i tuż przed meta właśnie on nas wyprzedził.

Ten dzień dla wielu był raczej nie udany. Piotr Adamowicz zaraz po wypłynięciu stracił maszt. Urwała się stalówka foka, a że nie miał zamocowanego sztagu efekt był jaki był.

Sytuacja po 3 dniach była właściwie już wyjaśniona. Zbyszkowi tylko kataklizm mógł odebrać zwycięstwo. To samo dotyczyło srebra dla Andrzeja. Ciekawie było natomiast w walce o brąz. Skuteczna jazda Pawła i słaba Wojtka spowodowała, że obydwaj mieli szanse na pudło. Na kolejne miejsca praktycznie miało szansę jeszcze nawet 8 załóg. Ale niedziela przyniosła zmianę pogody i wiatru. Siadło i szanse silnowiatrowców spadły do zera. Pierwszy wyścig wygrywa znowu Zbyszek przed Andrzejem i obaj jadą do domu. Wojtek Myśliwiec odradza się i zajmując 3 i 1 miejsce zdobywa upragniony przez cały team wojskowy medal. Dalej Paweł, Radek i skuteczny na finiszu Sławek, który w ostatniej chwili wyprzedza Piotrusia Słowika. Potem równo jak w  rządku 3 kolejne Jachty Polskich Sił Zbrojnych. Dla nas pozostała niestety już tylko druga dziesiątka, do której spadliśmy wraz z Arturem Ceranem z BP Visco.

Cóż zrobiło się u nas bardzo ciasno, a dobrych żeglarzy w tej klasie nie brakuje. Przekonał się o tym naocznie Piotr Adamowicz.

Za tydzień okazja do rewanżu w Gdyni.

Stanisław Iwiński



Copyright 2002 SKS 650 Strona główna | Kalendarz imprez | Aktualności | Skippi 650
Przepisy klasowe | Statut| Załogi | Galeria| Kontakt