Powrót
Długodystansowe Mistrzostwa Polski Jachtów
Kabinowych
Anwil Cup 2006 Memoriał Jerzego Fijki
16-18.06.2006r zalew Włocławski Marina Zarzeczewo
Wyniki
DŁUGODYSTANSOWE MISTRZOSTWA POLSKI
WŁOCŁAWEK 2006
Tegoroczne
Długodystansowe Mistrzostwa Polski jachtów Kabinowych zgromadziły
prawie 100
jachtów podzielonych na kilka klas. Jedną z nich była klasa Skippi 650
z
dziewięcioma załogami: „Toyota Żerań”, „Saab”, „Mansard”, „Winiary”
oraz cały
skład Wojskowego Zespołu Regatowego („Marynarka Wojenna”, „Siły
Powietrzne”, „Wojska
Lądowe”, „Żandarmeria Wojskowa” oraz Garnizon Warszawa). W
przeciwieństwie do
ubiegłorocznych mistrzostw, tym razem przeprowadzone wyścigi umożliwiły
wyłonić
Długodystansowych Mistrzów Polski w klasie. Akwen Zalewu Włocławskiego
jest
dość specyficzny, jeżeli zapomni się, że pływa się po rzece, nie należy
liczyć
na miejsce w „czubie”. Warunki wiatrowe dość słabe, ale wystarczające
aby przeprowadzić
wyścigi. Załogi reprezentujące Polskie Siły Zbrojne już w czwartek
pojawiły się
na wodzie aby przetestować nowe żagle, zapoznać się z warunkami i
„przymierzyć”
się do innych załóg. Pozostali w tym czasie zjeżdżali się do mariny w
Zarzeczewie.
Pierwszy dzień regat
obudził nas słoneczną pogoda i słabym wiatrem. Komisja zarządziła jeden
długi
wyścig. Pierwotnie boja zwrotna miała znajdować się pod Murzynowem,
lecz
warunki zmusiły komisję do skrócenia trasy. Boję ustawiono na wysokości
Dobrzynia nad Wisłą. Właśnie – Dobrzyń nad Wisłą to miejscowość z ponad
900
letnią tradycją oraz miejsce gdzie od kilku lat kwaterujemy się na czas
regat.
To właśnie tu goszczą nas Państwo Irena i Bogdan Brulińscy, którzy
prowadzą
gospodarstwo agroturystyczne. Nie będę Irence robił reklamy, bo po
prostu Ona
jej nie potrzebuje. Kto był to dokładnie wie co tam go spotka. Wspomnę
tylko,
że tatar był tak jak przed paroma laty – tak samo wspaniały. W tym roku
dach
nad głową u Irenki znalazło m. in. 6 załóg Skippi 650. Ale wracając do
regat.
Startowaliśmy jako czwarta grupa razem z TR. Od samego początku
prowadzenie
objął Paweł Oskroba, powiększając przewagę zniknął w tłumie jachtów
innych
klas. Znakomita większość wybrała lewą stronę brzegu. My – „Marynarka
Wojenna”
– zaczęliśmy gonić Toyotę, lecz nie przychodziło nam to łatwo.
Korzystaliśmy z
każdego szkwaliku, każdej zmiany aby w końcu zbliżyć się na
kilkadziesiąt
metrów do Pawła Oskroby. Przed samą boją wiatr osłabł tak mocno, że
staliśmy w
miejscu a Paweł po minięciu boji płyną z prądem i słabym wiatrem ku
mecie.
Wydawało się, że już „pozamiatane”. Lecz trochę zaczęło wiać i ponownie
rozpoczęliśmy pogoń za liderem. Wybraliśmy prawa stronę i udało się
dojechać do
„Toyoty”. Co działo się z tyłu nie widzieliśmy, tak daleko udało się
nam uciec
od regatowego peletonu. Z „Toyotą” szliśmy ok. 15 minut dziób w dziób
na
genakerach, do momentu kiedy udało nam się lekko przykryć konkurenta.
Wykonaliśmy zwrot na prawy hals, Paweł zaparkował po zwrocie, a my
popłynęliśmy
dalej … aż do mety. Dramatyzmu temu wyścigowi dodał jeszcze fakt, że
Toyotę
dogonił i przegonił Michał Bułkin na
„Siłach
Powietrznych”. Tak to bywa na wodzie, że do samego końca nie można być
pewnym.
U nas mówi się „wsio w morie bywajet”.
Drugiego dnia
przeprowadzono trzy wyścigi. Do naszej grupy startującej dołączyła
klasa
Delphia 24 Sport w ilości 4 załóg. W pierwszym biegu flota podzieliła
się na
dwie grupy: idących wzdłuż prawego brzegu i idących wzdłuż lewego. Ci
pierwsi
skorzystali, a najbardziej Paweł Oskroba z załogą. Wojtek Myśliwiec
wybrał lewą
i tym samym pozbawił się zwycięstwa w tym wyścigu i zajął drugie
miejsce. W
drugim wyścigu nie zaryzykował lewej strony i od początku poszedł w
prawą
wspólnie z „Toyotą” oraz „Saabem”. Ta strona „wydała” i kolejne
zwycięstwo na
swoje konto wpisała „Marynarka Wojenna”, drugie miejsce zajął „Saab”,
trzecie
„Toyota”. W tym wyścigu przypłynęliśmy przed wszystkimi Delphiami 24
Sport.
Podczas tego wyścigu nastąpiła diametralnie zmiana kierunku wiatru, co
zaowocowało dość nietypowym startem do kolejnego biegu. Start na pełnym
wietrze, stawiamy genakery i jazda… prędkość druga glonowa. Od początku
odjechaliśmy prowadzenie, którego nie oddaliśmy do mety. Kontrolując
poczynania
Pawła Oskroby. W tym wyścigu ponownie wyprzedziliśmy wszystkie Delphie.
Zwycięstwo w tym wyścigu dało nam tytuł Długodystansowych Mistrzów
Polski w
klasie Skippi 650, a
załodze „Toyoty
Żerań” tytuł wicemistrzów. Na niedzielę przewidziano przeprowadzenie
jednego
wyścigu. O trzecie miejsce walczyło pięć załóg. Największe szanse miały
załogi
„Mansarda”, „Sił Powietrznych” oraz „Saaba”. Mimo wygranej w tym biegu
„Żandarmerii Wojskowej”, trzecie miejsce na podium zajął Michał Bułki z
załogą,
który ten wyścig ukończył na drugim miejscu..
Mamy za sobą dość
intensywny okres pływania, to była już szósta impreza z cyklu Pucharu
Polski.
Już a za tydzień walczymy w Powidzu o kolejne punkty.
Miejmy nadzieję, że frekwencja tam dopisze,
bo to już będą wakacje. Również w Powidzu od najbliższego poniedziałku
walczymy
o tytuł Mistrza Wojska Polskiego w żeglarstwie na jachtach klasy Omega.
Zapowiada się ostra walka, zresztą jak co roku.
Pomyślnych
wiatrów !
Irek KAMIŃSKI
Wojskowy Zespół Regatowy
|