Stowarzyszenie Klasy Skippi 650 KALENDARZ IMPREZ 2003AktualnościSkippi 650GaleriaKontakt

Powrót

Boatshow Cup 2005
9-10 07 2005r. Giżycko

Wyniki


Tam, gdzie komary w d... tną

            Na kolejne nasze regaty wybraliśmy się do Giżycka, gdzie od wielu lat spotykamy się na początku lipca. Rewelacyjna pogoda, która utrzymuje się od dłuższego czasu nie sprawiła psikusa i pozwoliła rozegrać wszystkie zaplanowane wyścigi. „Boatshow Cup” jako kolejna eliminacja Pucharu Polski Jachtów Kabinowych Frans Maas Cup 2005 zgromadził na stracie 12 załóg w klasie. Regularność liczby startujących w klasie jest naprawdę zadziwiająca, choć miałem nadzieję, że wakacje spowodują wzrost liczby startujących.

            Sobotni dzień rozpoczęliśmy od wyszorowania naszego okrętu, co by szybciej jechał, a swoim blaskiem raził oczy konkurencji, zresztą słońce temu sprzyjało. Wiało słabo, choć jak to było w trzecim wyścigu zaskakiwał siłą i kierunkiem. Do boju ruszyliśmy w samo południe, jako trzeci rzut łącznie z TR. Mimo trochę krótkiej linii startu, poszło sprawnie. A. Wegner miał bardzo dobry start, na pierwszym znaku prowadzi, my zaraz za nim a za nami Z. Kania. Na dole zmiana – prowadzi dalej Jędrek, lecz nas wyprzedza Kania.

Na starcie, z tego co pamiętam, to Frans Maas miał falstart, wracał się i wyjechał ostatni, ale chłopaki przycisnęli i na każdym boku łykali kolejne statki, aby przed ostatnim znakiem walczyć o trójkę. Na prowadzenie wychodzi www.Makowski.pl, my zasadniczo spokojnie na drugim, za nami prawie równo Wojska Lądowe i Frans Maas, który atakuje lewą i niesamowicie mu wydaje. Tak mu wydaje, że przejeżdża Wojska Lądowe i nas. Pierwszy wyścig wygrywa Kania, Frans Maas drugi, Marynarka Wojenna trzecia, Wojska Lądowe, dalej Saab, Siły Powietrzne, Toyota Żerań.

            W drugim wyścigu prezent dostał Radek Żurek, który na drugiej halsówce wyciął bronę w prawo i wydało mu na tyle, że z doła wywindował się na drugi plac. Po starcie prowadził zdecydowanie M. Bułkin, my na stracie jakoś cieniutko, Saab pojechał po nas jak chciał, lecz powoli, powolutku jechaliśmy do przodu. Niestety Siły Powietrzne musiały oddać prowadzenie Z. Kani. My podjeżdżamy do Czapy, druga halsówka, idziemy w lewo. Jedziemy w stożku, parę zwrotów - z resztą udanych, coś przywiało, coś zakręciło i ... jesteśmy nad Frans Maasem. Ostatni górny znak prowadzi Z. Kania, wydawało się, że wjedziemy na drugim, ale tu na prawym wali T1 GSM i musimy go puścić. Na dodatek mieliśmy genakera na prawej, czyli rufa, jeszcze mały dramacik i pozamiatane. Kolejność na mecie jak na górnym znaku: Z. Kania, R. Żurek, W. Myśliwiec, A. Czapski, a kolejne miejsca to A. Ceran, S. Iwiński, P. Oskroba, Z. Michalski, M. Bułkin, A. Wegner, W. Sałata i T. Rybicki.

            Od rana poza kwaterą, trochę zgłodnieliśmy, ssanie w żołądku dokuczliwe, woda się kończy, logistyka zawiodła. Ale dalej trzeba walczyć, trzeci wyścig to nasz wyścig. Prowadzimy od początku do końca, każda boja nasza. Cały czas za nami Kania, dobrze jedzie T1 GSM i nasza „Truskawa” czyli Żandarmeria Wojskowa. Tym razem słabiej Czapa który ten wyścig daje do odrzutki, kończy go na 5 placu. Wojska Lądowe na 6., Toyota Żerań na 7.

           Pogoda dopisuje, więc jedziemy jeszcze jeden wyścig, w brzuchu pustka, w gardle sucho, ograniczono limit wody na głowę do jednego łyka, plan jest prosty: wygrać wyścig i do portu na lody. Plan zrealizowaliśmy w połowie ... poszliśmy na lody. Podobnie jak my w trzecim wyścigu od startu do mety prowadzi Frans Maas, czujnie nas pilnując gdyż czasami jesteśmy blisko. Za nami jedzie Z. Kania. Na drugiej halsówce jest więcej wiatru i my „kurczaki” z naszą wagą możemy zapomnieć aby dojechać do Czapy. Na mecie pierwszy Frans Maas,  druga Marynarka Wojenna, trzeci www.Makowski.pl, czwarta Toyota Żerań, piąte Siły Powietrzne, szósty Saab, siódma „Truskawa” J. Wojska Lądowe odpuściły sobie ten wyścig, chyba im gąsienice od ciepła pozdychały, albo Szarik wypił całą wodę. A my na lody! 

            Wieczorkiem był smalczyk, ogóreczki, piwunio i mięsidło, całkiem smaczne. Były też Polaków rozmowy. My zmęczeni pojechaliśmy na kwaterę spalić całoroczny zapas drewna w hotelu, ale mimo szybkiego procesu spalania, nie udało się. Może i dobrze, bo za dziesięć dni będzie co palić dalej. Mimo, że obiecujemy sobie iść spać wcześnie to jakoś gitara, śpiew i ... nie sprzyjają dotrzymaniu obietnicy. Rano pobudka, bez porannej zaprawy i na wodę. Wieje więcej, mocne 3, wiatr odkręcił o 180º. Plan na wyścig piąty: wygrać, a Z. Kania musi być trzeci. Taka sytuacja powoduje między nami remis, ale ostatni wyścig dał by nam zwycięstwo. My ze swojej strony zrealizowaliśmy plan – wygraliśmy niedzielny wyścig, ale Z. Kania był drugi. Startujemy z boji, obok Frans Maas i www.Makowski.pl, jedziemy w miarę równo. Na górnym znaku jesteśmy pierwsi i tak na każdym kolejnym. Sytuacja jest korzystna, za nami Czapa, Z. Kania trzeci. Jednak na drugiej halsówce Z. Kania chwilowo prowadzi, na nasze szczęście poszedł w lewo, gdzie nie wydało. Prowadzimy aż do mety, za nami Czapa i Kania, który nas strasznie gonił, ale nie zdążył. Zabrakło troszkę, ale jest nieźle, łódka jedzie,  możemy powalczyć. Czwarte miejsce w tym wyścigu zajął T1 GSM, piąte Toyota Żerań, szóste Wojska Lądowe. Regaty wygrał Z. Kania z załogą, który na pięć wyścigów wygrał dwa, Marynarka Wojenna druga, również z dwoma zwycięstwami, trzecie miejsce Frans Maas z jednym. Kolejne miejsca to T1 GSM, Toyota Żerań, Saab, Wojska Lądowe, Żandarmeria Wojskowa, BP Vanellus, Siły Powietrzne, Legionowo –WARS oraz Attis Development.

Długo czekaliśmy na zakończenie, ale za to wylosowaliśmy bilety lotnicze dla dwóch osób. Teraz trzeba wybrać albo regaty albo podróże. My wybieramy regaty.

Kolejna impreza również w Giżycku, osobiście nie będę mógł w nich uczestniczyć, idę morze, całe szczęście pod żaglami. Życzę wszystkim i sobie

Pomyślnych wiatrów

Irek Kamiński, Military Sailing Team




Copyright 2002 SKS 650 Strona główna | Kalendarz imprez | Aktualności | Skippi 650
Przepisy klasowe | Statut| Załogi | Galeria| Kontakt