Powrót
Regaty o Puchar
Babiego Lata 2005
Niepotęt 01-02 10 2005r.
Wyniki
Otwarte Mistrzostwa
Warszawy oraz
Puchar Babiego Lata – to jest już koniec…
Tak
jak rozpoczęliśmy tegoroczny
sezon, tak też i kończymy – nad Zalewem Zegrzyńskim. Dokładnie pięć
miesięcy
temu zaczynaliśmy ściganie na wodzie. Niestety wszystko co dobre,
szybko się
kończy. Ale nie ma się co przejmować, za parę miesięcy zaczynamy
ponownie. Pół
roku spędzone na wodzie (my zaczęliśmy już 4 kwietnia w Pucku), dało
trochę w
kość i trzeba zrobić sobie przegląd, aby nie strzykało w plecach na
wiosnę.
Niestety pogoda,
podobnie jak na początku września,
spłatała figla wszystkim. Podwójne regaty (zaległe Mistrzostwa Warszawy
i
Puchar Babiego Lata) rozstrzygnięte zostały jednym wyścigiem, przy
słabym i
bardzo zmiennym wietrze. Do regat w klasie zgłosiło się 13 załóg, lecz
na
starcie zameldowało się 12. W sobotę nie udało się przeprowadzić
żadnego biegu.
Można było spędzić czas na innych zajęciach, ale my i tak wyszliśmy na
wodę na
Żandarmerii Wojskowej. Trenowaliśmy zgranie na słabym wietrze (bardzo
słabym J). Całe
szczęście w niedzielę odbyły się regaty. Dla Skippi trasa śledź,
niestety w
tłumie. Górny znak mamy samodzielnie, ale dolny wspólny z innymi
klasami. Po
starcie na prowadzenie wychodzi Zbyszek Kania, który z każdym metrem
powiększa
przewagę. Dobrze jedzie Paweł Oskroba na Toyocie, a za nim Żandarmeria
Wojskowa
ze Zbyszkiem Michalskim za sterem. My – Marynarka Wojenna – utrzymujemy
się
około 4 placu, blisko nas Maciek Cylupa na Winiarach, który na
pierwszym pełnym
dogania nas. Na Saabie jedzie Piotr Cichocki, również blisko czołówki.
Zmiany
wiatru są znaczne, Dobrą zmianę dostaje Żandarmeria Wojskowa i dochodzi
Kanię.
Toyota też odrabia straty. Na drugiej halsówce Winiary zostają w
tłumie, potem
idą w prawo i tracą do nas sporo. Na drugim pełnym gonimy Pawła, Kania
i
Michalski jadą sobie w prawo i tam toczą małą wojenką, z której
zwycięsko
wychodzi Kania. Taki obrót sprawy pozwala nam się zbliżyć do nich.
Jedziemy w
bliskiej odległości na dolny znak, ciasno, ściana żagli i trochę
krzyków. Udaje
nam się zmieścić, niestety Zbyszek Michalski nie ma miejsca i nie
wchodzi na
boję. Po minięciu znaku Kania ma odjazd, Paweł Oskroba trochę jest
wolniejszy,
my na dobrej prędkości idziemy na metę. Zwycięża Zbyszek Kania z załogą
, Wojtek
Myśliwiec na drugim, trzeci Paweł Oskroba z załogą. Żandarmeria
Wojskowa po
okrążeniu znaku, melduje się na czwartym palcu. Kolejne miejsca to:
Saab,
Winiary, Siły Powietrzne, Wojska Lądowe, T1 GSM, Attis Development,
Garnizon
Warszawa, Legionowo. Wiatr siadał coraz bardziej, komisja po dłuższej
chwili
walnęła AP i ruszyliśmy na slip. Szkoda, że pogoda nie pozwoliła
rozegrać
więcej wyścigów. Padła propozycja aby za dwa tygodnie odbić sobie
miniony
weekend i przeprowadzić regaty. Jeśli pogoda dopisze, może być
ciekawie.
My się bierzemy za podsumowanie sezonu.
Teraz mogę na spokojnie pozbierać
zdjęcia i przeglądać filmy z naszym udziałem, bo kamerka się znalazła –
dzięki
chłopaki J. Był on długi i
intensywny. Zaliczyliśmy wiele startów.
Poza Pucharem Polski, mieliśmy nasze wojskowe regaty (Mistrzostwa
Świata -
Brest, Mistrzostwa Europy – Węgorzewo, Mistrzostwa Wojska Polskiego –
Powidz,
Mistrzostwa Świata Morskich Akademii Wojskowych – Livorno i Brest oraz
I
Mistrzostwa WP w klasie Skippi) . Tak więc napływaliśmy się sporo, ale
też i
sporo dało nam to satysfakcji. Do największych naszych sukcesów należy
jednak
fakt stworzenia ekipy, która wspólnie żegluje – Military Sailing Team.
Pamiętam
nasze początki, właśnie nad Zalewem Zegrzyńskim, kiedy to ochrzciliśmy
nasze okręty
i ruszyliśmy na wodę. Dla wielu z nas początki były trudne, ale jak
widać, jest
coraz lepiej, Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej,
a klasa
Skippi będzie liczniejsza, czego sobie i Wam życzę.
Pomyślnych
wiatrów!
Irek
Kamiński
Military
Sailing
Team
|